12 marca 2017

Przemycona radość – KONTRABANDA w Teatr Komedia [premiera]



Czym się różni alkohol od śmiechu? Jeden w nadmiarze szkodzi, drugi leczy. Obydwa są finałem oglądania sceny politycznej w telewizji. Czasami się wykluczają, czasami wręcz przeciwnie. Taka sytuacja ma miejsce w nowej farsie Teatru Komedia, w której główną rolę gra… etanol, będący pośrednio (a może „bezpośrednio”?) haustem radości. No, bo jak się nie śmiać, gdy skrzynki z alkoholem mają ochotę wynieść z restauracji i policja, i… mafia? Jak nie upić się scenicznym drinkiem, w którym kucharz okazuje się śpiewakiem operowym, śpiewak nie śpiewa, właściciel restauracji „przemyca” whiskey dla szefa mafii, gangster zakochuje się w urzędniczce, policjant zostaje rozstrzelany z karabinu nieszczęść, a córka restauratora ma potrójną „osobowość”? I choć podmiot tego wysokoprocentowego zamieszania jest prawnie niedozwolony, to KONTRABANDA wystawiana jest legalnie. Mamy nadzieję…



Farsa ma bawić, ma być zrozumiała dla każdego i być teatralnym koglem moglem z pozytywnym finałem. Prostota i satyryczność przekazu to sztuka najwyższa, bo łatwo zamienić poczucie humoru w poczucie tandety. Przyprawić widza o radosny skręt kiszek jest tak trudno, jak przekonać młodzież do czytania lektur zamiast ich oglądania. Boleśnie przekonał się o tym Emilian Kamiński, który zanudził widzów Teatru Kamienica swoim „SPA, czyli Salon Ponętnych Alternatyw”. Autorska „komedia” miała za zadanie powtórzyć sukces przezabawnego „ZUS-u…”. Niestety okazała się jego ziewającą atrapą. Dlatego czasem warto postawić na sprawdzone i „obśmiane” w świecie pewniaki. Tak po raz kolejny zrobił Teatr Komedia. Kanadyjska KONTRABANDA to frekwencyjny sukces w wielu krajach, który jest gwarantem salw śmiechu i tylko wystarczyło ją zaadaptować. Tym razem jednak Teatr „wypił z kim trzeba” i udało się zaprosić do reżyserii spektaklu rodowitego Kanadyjczyka - Johna Weisgerbera. Zderzenie poprawności prawnej Kraju Klonowego Liścia z polską antyzakazową mentalnością, dało odurzający efekt. Bez kaca artystycznego.



Największą sympatię publiczności budzi Policjant Kanadyjskiej Policji Konnej – Effing, brawurowo zagrany przez Rafała Cieszyńskiego. Dać się na scenie rzucać, wybić sobie zęba, kopać, ujeżdżać, obrażać i wyrzucać trzeba umieć. Zagrać cel tak, aby budził śmiech - nie współczucie to umiejętność, szczególnie w przypadku policjanta. Znakomicie w KONTRABANDZIE sprawdza się też Rafał Rutkowski, który wcielił się w rolę restauratora. Jego rola przypomina do złudzenia René z serialu „Allo, Allo!”. Podwójna osobowość, współpraca z dwoma stronami barykady i śmieszność w nieśmieszności sytuacji – tak można podsumować tę rolę. Rafał robi to genialnie. Jego komediowy talent tutaj rozkwita, a publiczność co chwilę bije brawa. Zasłużone. Śmiechowe zrywy widowni wzbudza, niewątpliwie też Łukasz Lewandowski (w roli bezrobotnego kucharza, który jest śpiewakiem, ale nie śpiewa). Jego frącuski akcęt i łatwość dostosowywania się do najbardziej niebezpiecznych sytuacji, przy zachowaniu lekkiej fajtłapowości, budzi niesamowitą sympatię. Ciężko wyobrazić sobie KONTRABANDĘ bez tej postaci. Całego zamieszania nie byłoby bez córki restauratora (Hanna Konarowska), która próbując ratować zbliżającą się tragedię otwarcia szynku, namawia bezrobotnego kucharza by pełnił rolę legendy opery. Efekt tej namowy trzeba po prostu zobaczyć. Konarowska wciela się w farsie w trzy postacie, i choć jej role nie są pierwszoplanowe to słychać ją ze sceny. I to bardzo! Podczas, gdy media obiegły zdjęcia „nagiej” Sylwii Gliwy z prób spektaklu, okazuje się, że jej rola jest… bardzo konserwatywna. Mimo to urzędniczka robi taką scenę zazdrości jednemu z bohaterów, że niejeden mąż na widowni wbił palce w fotel.

Farsom można czasem zarzucić spodziewalność akcji. Można, ale nie tym razem. KONTRABANDA zaskakuje widza… nieprzewidywalnością przewidywalności. Bo choć wiadomo, że wszystko skończy się dobrze. Że cały kołowrotek się wyjaśni, to nie wiadomo w jaki sposób. Największą cechą tej farsy jest to, że ona naprawdę powoduje niekontrolowane wybuchy śmiechu i niefaramceutyczny brak ich zatrzymania. Drugą wartością, dlaczego warto dać się przemycić to wartka akcja, bez dłużyzn, wypełniaczy i „czasu na załapanie”. Cały czas na scenie jest zamieszanie, co chwila ktoś przebiega, pije, spada, wypada z szafy, zeskakuje ze stołu, a nawet… wybucha. To sprawia, że nawet zmęczony tygodniem pracy widz zostaje wciągnięty w perypetie, które pełnią rolę taką, jaką mają pełnić – dają rozrywkę i zapomnienie. Weisgerber wlał na scenę Teatru Komedia trochę gwiazdorskiej obsady, znakomitego poczucia humoru, niebanalności postaci i ich komicznych perypetii, świetnej reżyserii, pędzącej galopem akcji i narkotykowej uwagi. To wszystko wstrząsnął i wylał prosto do otwartych ze śmiechu buzi widzów, licząc, że przemiana materii radości sprawi, iż będą KONTRABANDĄ  sikać ze śmiechu. Nie mylił się.






 Opis Teatru Komedia:
 
Przenosimy się do roku 1932. Trafiamy w czasy Wielkiego Kryzysu i prohibicji. W okolicach Wodospadu Niagara po kanadyjskiej stronie granicy znajduje się niewielka restauracja otwarta za wszystkie oszczędności Irvinga Bubbalowe’a, który prowadzi lokal ze swoją córką Honey.
Główną atrakcją restauracji ma być światowej sławy śpiewak operowy i jednocześnie wyborny kucharz przybyły wprost z Francji – Francois LaPlouffe. Włąsciele szykują się na wielkie otwarcie. Godziny dzielą ich od przybycia najznamienitszych gości z okolicy, którzy mają celebrować uroczyste otwarcie restauracji. Zadaniem mistrza La Plouffe’a jest osiągnie wysokiego „C” w kulinariach i śpiewie. Brzmi dobrze, prawda? No cóż…, nic bardziej mylnego! Zanim zdąży się rozgrzać piec w restauracji zjawi się bezrobotny kucharz podający się za kogoś innego, policjant Kanadyjskiej Policji Konnej podający się za siebie, inspektorka Departamentu Imigracji „podająca” siebie w ramiona policjanta, kierowca ciężarówki podający wyłącznie skrzynki z towarem i sam szef mafii z Chicago wraz z grupą ponurych gangsterów, którzy niczego nie podają zaś wszystko chcą zabrać… I oczywiście właściciel restauracji wraz z córką, którzy będą musieli podać gościom powód tej całej gastronomicznej katastrofy. Jak zakończy się ta historia?

 ZOBACZ TAKŻE:
Teatr Komedia "Pierwsza Randka" 


2 komentarze :

  1. I like what you guys tend to be up too. This type of clever
    work and coverage! Keep up the excellent works guys I've added you
    guys to blogroll.

    OdpowiedzUsuń