11 listopada 2016

NA NOŻE z mainstreamem? – recenzja „Ponad wszystko” Ewelina Lisowska, Universal Music Polska [recenzja]



Jej droga do artystycznej samoświadomości była komercyjnymi kamieniami wybrukowana. I dobrze, bo czasami trzeba zedrzeć sobie stopy, by ból stał się inspiracją. Podczas, gdy wcześniej młodzieńczym truchtem biegła „W stronę słońca”, to na nowej płycie - „Ponad wszystko” - idzie w odwrotnym kierunku, a właściwie spaceruje. Ewelina Lisowska bardzo ostrożnie stawia muzyczne kroki, a każde stąpnięcie jest przemyślane. Świadczy o tym fakt, że gdy stanęła na rozstaju dróg i musiała podjąć decyzję: czy podążać za kierunkowskazem „prawdziwa ty”, czy minąć tabliczkę „oczekiwania”, wzięła do ręki nóż i ostrym zamachnięciem przecięła swoje artystyczne sumienie na dwie części. Pół Eweliny złapało za rękę znakomitych muzyków, Ukeje oraz Kikuta, i poszło w stronę niezależności. Druga połowa Lisowskiej wcisnęła znanego producenta, Jarosława Barana, w muzyczny plecak i pobiegła w stronę radia. Wynik tej mapy rozterek to dwupłytowy album, dzięki któremu dukty gustów i żądań przetną się, bez zderzenia czołowego.


Okazuje się, że ostrze rozchybotania celów może wykonać chirurgiczny ruch bez rozlewu krwi. Dlaczego? Bo, choć pierwsza płyta różni się od drugiej niemal wszystkim, to zmiana w odtwarzaczu jednego nośnika na drugi nie powoduje efektu ubocznego uszu, lub jakby powiedziała Edyta Górniak „przesiadania się z karocy na rower”.

Na noże*
Przesłuchanie pierwszej płyty powoduje odruch sprawdzenia, czy aby na pewno została włączona Ewelina Lisowska. Takiej zmiany nikt się nie spodziewał. Płyta jest tak eklektyczna, że gejowska tęcza przy niej wydaje się jednobarwna. Muzycznymi barwami uszlachetnili tę produkcję Damian Ukeje (zwycięzca pierwszej edycji Voice of Poland) oraz Jakub „Kikut” Mańkowski. Obaj Panowie stworzyli niedawno płytę „ỤZỌ”, która jest jedną z pięciu najlepszych płyt roku. Jeśli ktoś strzelał w nich zarzuty przypadkowości, to słuchając „Ponad wszystko” zostanie zraniony rykoszetem swoich słów. Największym atutem tej produkcji muzycznej jest… produkcja muzyczna. Ukeje i Kikut wiedzą jak dopieścić kobietę. Zafundowali jej zupełnie nową twarz artystyczną, bardziej dojrzałą, intymną. Wystarczy posłuchać aranżacji „Zakochaj się”, która rozpoczyna się trąbką, by potem przenieść słuchacza w świat czasów big bandów. Ta retro-piosenka idealnie pasuje do poprzedniego wizerunku Eweliny - pin-up girl z plakatów w koszarach żołnierzy podczas wojny  wietnamskiej. Innym zaskakującym utworem jest „Na noże”, który jest surowy aranżacyjnie jak nowalijki na wiosnę. Wręcz akustyczny - bębny tworzą mroczny klimat, niczym z najlepszych thrillerów. Największe rozdziawienie gębowo-oczne jednak to perełka muzyczna - „W domu zabawek”. Piosenka mogłaby być bonus trackiem na płycie „Granda” Brodki i to chyba największy komplement. Secesyjny klimat, dźwięk pozytywki, znakomity tekst-metafora, harmonia Czesława Mozila, a nawet subtelne chórki,  porywają słuchacza z zabieganej współczesności w świat z czasów powieści Jane Austen. Utwór jest romantyczny i, równocześnie, podprogowo zmuszający do zatrzymania się na chwilę. Choć Ewelina śpiewa w nim, że jej świat jest plastikowy, to chyba najbardziej prawdziwy utwór na „Ponad wszystko”. Po wysłuchaniu „W ogień?”, słuchacze na pewno w niego, za Artystką, skoczą. Utwór porywa, wciąga swoim emocjonalnym szarpnięciem: znakomite chórki budujące podniosłość, elektroniczny ascetyzm i stopniowe bębnienie napięcia w fuzji z subtelnym wokalem robią piorunujące wrażenie. Pomimo bardzo niezależnej aranżacji, są utwory, które mają linię samowpychającą się, bez pytania, w ucho. Należy do nich m.in. „Każdej nocy”. Refren nuci się od pierwszego przesłuchania, choć produkcyjnie to wcale nie jest przebój z ogólnopolskiej stacji radiowej. Utwór ma bardzo intymny, erotyczny smak, dzięki czemu prędzej zostanie polizany przez parę zakochanych, niż słuchacza gorącej top-kupy.  
Można by tak lirycznie kroczyć utwór po utworze, ale warto zostawić przestrzeń własnych interpretacji i neuro-przeżyć słuchaczom. Trzeba jednak dodać, że Lisowska weszła do łóżka niezależności i mocno z chłopakami wygniotła pościel swojego wizerunku muzycznego, ale ewidentnie słychać, że w trójkącie Lisowska czuje się bardzo dobrze. Ukeje i Kikut, rozpoczynając wspólną pracę nad płytą, przywitali Ewelinkę z radia, a pożegnali świadomą Ewelinę-Artystkę. Offowość produkcji, zmiany tempa, klimatów, mroczne aranżacje i oszczędność wokalu sprawiają, że można słuchać Lisowskiej w różnych odsłonach. Każda z nich przekonuje, każda z nich zaskakuje, każda zaciekawia, ale żadna nie przejdzie badań fokusowych w radiach, a to już wystarczy by sięgnąć po tę płytę. Płytę, która nie jest prześpiewana, wręcz wokalnie opowiedziana. Właściwie nie ma tutaj elektronicznego pif-paf i pokazu komputerowych efektów specjalnych. Jest za to artystyczne kino studyjne, pełne tunelów ciemności, żywych instrumentów, ponadprzeciętnej precyzji, auto-wolności i porażającej jakości. Nosowska śpiewała kiedyś, że jest „zbyt szczecińska dla Warszawy i zbyt warszawska dla Szczecina”. Tak można parafrazować tę płytę: zbyt mainstreamowa dla podziemia, i zbyt podziemna dla mainstreamu. Dlatego intrygująca. 

Prosta sprawa**
O ile pierwszy krążek wprawia w zadumę i jesienny chill out, o tyle drugi łapie za rękę i wyciąga na parkiet. Tu recepta wypisana przez dr Lisowską była „prosta” do zastosowania. 30 g taneczności, 30 g radiowości, 30 g prostej melodyjności i 10 g tekstów bez psychoanalizy relacji. Efekt? 100 g Eweliny w zalecanej dawce i zdrowotny efekt radości. Tutaj Ewelina nie deptała krwawych śladów mroczności. CD2 to klubowy bit i fabryka zabawy. Do współpracy Artystka zaprosiła Jarosława „Jaro” Barana (m.in. Edyta Górniak, Cleo) i Arka Kopera. 2 radiowe single („Prosta sprawa” i „Zrób to!”) zostały zaprojektowane pod bywalca przedadwentowych dyskotek i miały za zadanie ściągnąć tantiemy z eteru.  Warstwa tekstowa została dostosowana do karnawałowego sznytu. Jest tu motywacja i zwroty wprost, tak aby słuchacz z zasłuchania nie zadławił się parasolką w drinku. Należy jednak podkreślić, że pomimo komercyjnego charakteru produkcji, nie można jej absolutnie nazwać bazarową. Choć emocjonalnie, to lustrzane odbicie pierwszej płyty, lecz z całą pewnością kawał dobrej roboty. W swoim segmencie te piosenki zasługują na uwagę, a ich komercyjny sukces i smsowe rachunki słuchaczy list przebojów są namacalnym dowodem trafności kalkulacji studyjnej.



Niebo / Piekło***
Proporcja PIEKŁA do NIEBA wynosi 10:5, co jednoznacznie pokazuje rozkrok w jakim stanęła Ewelina Lisowska, ale słychać, że nie jest to szpagat. „Ponad wszystko I” to mroczny majstersztyk spółki bez ograniczonej odpowiedzialności Ukeje/Kikut/Lisowska, z kolei „Ponad wszystko II” to zdecydowanie autorsko przywłaszczony wyraz muzyczny Artystki. Środek ciężkości Lisowska subtelnie przesuwa w stronę pierwszej płyty, a z głośników płynie przesłanie, że Ewelinersi muszą dojrzewać razem ze swoją idolką. Że Artystka daje swoim fanom okres przejściowy na hormonalno-słuchową metamorfozę. 

* tytuł utworu z CD1 „Ponad wszystko”

** tytuł utworu z CD2 „Ponad wszystko”

*** tytuł utworu z CD2 „Ponad wszystko”



Ewelina Lisowska "Ponad wszystko", Universal Music Polska (2016)

CD 1:
1. Czarny pas
2. Zakochaj się
3. Na noże
4. W domu zabawek
5. Każdej nocy
6. Mniej więcej
7. Na chwilę
8. W ogień
9. Każdej nocy II
10. Ponad wszystko

CD2:
1. Zatrzymaj się
2. Zrób to
3. Prosta sprawa
4. Niebo/Piekło (JARO Remix)
5. Prosta Sprawa (P.D.A Remix)


PRZECZYTAJ TAKŻE

Recenzja płyty Damiana UKEJE  "Stary niedźwiedź wcale nie śpi.." TUTAJ

http://dekulturator.blogspot.com/2016/10/stary-niedzwiedz-wcale-nie-spi-damian.html


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz