19 czerwca 2012

Toś nas ubrał Panie Wiśniewski!


Wkrótce ukaże się nowa płyta Ich Troje. Znowu będzie pompatycznie, znowu będzie czerwono, znowu będzie festiwalowo… Tymczasem ze sklepowej półki nieśmiale, niczym zawstydzone dziecko, zerka na przechodnia parasolowy album Michała Wiśniewskiego – Sweterek, czyli 13 postulatów w sprawie rzeczywistości (część  1). Tu nie było śniadaniowej promocji,  nie było objazdówki po empikach i nie było okładek kolorowych magazynów. Bo i przesłanie tego artystycznego krzyku jest inne. Jest akustycznie, jest poetycko, jest ideologicznie. Paradoksalnie Wiśniewski wydając tą płytę niezamierzenie (tym razem) wywołał to co zawsze było jego znakiem rozpoznawczym - szok.  

Okładka płyty "Sweterek, czyli 13 postulatów w sprawie rzeczywistości"



Michał Wiśniewski zatoczył emocjonalne koło na trasie: Zduńska Wola – Łódź – TVN – Las Vegas- Zduńska Wola. To właśnie w Zduńskiej Woli w miejskim kinie grał pierwsze koncerty ze swoim słynnym zespołem i to właśnie z tego miasta pochodzi ojciec „Sweterka..” – Andrzej Wawrzyniak. Dzięki tej współpracy Michał wraca nie tylko do regionalno-patriotycznych korzeni, ale także do wczesnych artystycznych inspiracji, gdy na pierwszej płycie Ich Troje były teksty autorstwa m.in. Mari Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej („Prawo”) - polskiej poetki i dramatopisarki dwudziestolecia międzywojennego. Dlaczego Michał zdecydował się zaprosić do współpracy poetę? Jak udało mu się namówić do wydania tego undergroundowego materiału koncern EMI? Tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast jaki jest ten album.


Jeżeli trzeba było opisać  „Sweterek” jednym zdaniem, brzmiałoby zapewne tak: etos w najlepszym wydaniu. Ale tu trzeba napisać coś więcej. Gdyby ta płyta ukazała się 30 lat temu była by dziś antologią hymnów walki o wolność nie tylko polityczną, ale i światopoglądową.  Ukazała się jednak w czasach, w których walczy się o wolność jedynie wirtualną, a wszelkie zrywy społeczne mają bardziej charakter sportowy niż ideowy. Płyta spółki Wiśniewski-Wawrzyniak to krzyk przełamujący społeczne i obyczajowe tabu. Powstała poza zasięgiem twórczości głównego nurtu oraz popkultury. „Sweterek…” to skrzyżowanie twórczości Agnieszki Osieckiej, grupy Pod Budą i Jacka Kaczmarskiego w najlepszych latach świetności. To nie jest płyta przy której się zmywa czy odkurza. To jest płyta, której się SŁUCHA. Choć aranżacyjnie surowa jak zestaw nowalijek na wiosnę to jednak prawdziwa i zamierzona: gitara basowa, trochę perkusji, trochę gitary akustycznej i tyle. Wystarczy. Ale to nie jedyny jej atut. Najmocniejszym elementem płyty są teksty. Czasem egzystencjalne („ jeśli koniecznie muszę zostawić jakiś ślad, niech to będą trzy krzyżyki”), czasem depresyjne („trudno tak żyć, choć w sklepach tyle pomarańczy”), czasem autoironiczne („nie przynoście kwiatów poetom, dajcie wódki, bo lubią pić”), nawet religijne („co jest tu i teraz, a co będzie tam? Którą z dróg wybierać do niebieskich bram?”). Dużo tu narzekania, dużo pytań, dużo metafor, dużo jednak prawdy. To trzynaście postulatów o sprawiedliwość społeczną utrzymanych w prostej, choć ideologicznie krzyczącej formie, ale zarazem trafne i bardzo osobiste, z klimatem minionych czasów. Trochę takie małe poematy-żądania, które można zebrać w tomik poezji filozofii egzystencjonalnej, ale trafiające do każdego człowieka bez względu na wykształcenie czy zamożność. I to jest zarówno chwalebne, jak i zaskakujące.  Zaskakuje też sam Wiśniewski - nie charczy, nie rzęzi, nie ma chrypy jak po 5 paczkach cygaretów. Raczej śpiewa niż krzyczy. Wokalnie wspierają go mężczyźni z rodu Wawrzyniaków. Wszystko razem nie jest okraszone przesadą, banałem i ewidentnością.  



Singlowe ”Jaki Pan taki kram” czy „Panie Stańczyk” (które przepięknie ubrał obrazami Yach Paszkiewicz) to reprezentatywne utwory dla tej płyty, choć najbardziej wymownym jest pierwszy utwór „Piosenka o trzech krzyżykach”, w której Wiśniewski słowami Wawrzyniaka pyta „czy musi zaznaczyć jakiś ślad”? Zaznaczył i to bardzo. W głowach wszystkich wielbicieli Festiwalu Piosenki Aktorskiej zostanie dużo więcej niż „trzy krzyżyki”.

Kiedyś utworem „Follow my heart” Michał prosił ukochaną, by jej serce szło za nim. Tym razem sam podążył za swoim sercem. Wypuścił absolutną muzyczną i marketingową antytezę Ich troje, choć wypada w niej tak samo wiarygodnie.  „Sweterek…” dla starszych będzie wspomnieniem czasów, gdy „w sklepach (nie było) tylu pomarańczy”, dla młodszych przygodą z nieznanym podręcznikiem historii. Dla wszystkich piękne zderzenie społecznie potrzebnej literatury z nieobecną w dużych rozgłośniach radiowych muzyką poetycką. I aż się chce zapytać kiedy część druga?


Przeczytaj także recenzję płyty Michała "LA REVOLUCÓN" TUTAJ http://dekulturator.blogspot.com/2013/12/micha-wisniewski-la-revolucion-mendel.html

3 komentarze :

  1. wartoby wspomniec ze spod skrzydeł wawrzyniaka wyfrunęła też justyna majkowska, wokalistka z najlepszych czasów ich troje, spiewałą ona z andrzejem wawrzyniakiem przez ich troje i po odejsciu z zespołu a w 2004 roku wydali razem płytę nie czekam na cud. poetycką, z brzmieniem elektrycznej gitarki, fantastyczna. czesc piosenek ktore michal swpiewa na sweterku spiewala najpierw justyna majkowska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzej Wawrzyniak17 grudnia 2013 09:44

      Żaden utwór ze Sweterka nie był na płycie J.Majkowskiej - "Nie czekam na cud". Piosenki ze Sweterka były grane i śpiewane wcześniej przez mój rodzinny zespół DRUŻYNA WAWRZYNA, ale miło mi, że ktoś pamięta moje działania nawet, jeśli troszkę myli fakty :-) :-) :-) Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  2. Ale Michał na koncertach śpiewał chyba coś z płyty Justyny.

    OdpowiedzUsuń